■  

”miserere mei, Deus„

   (zmiłuj sie nade mną Boże)

 

miserere.pl

witryna o największej tajemnicy świata -
- Tajemnicy Bożej

Liturgia dnia

Cytat

Niech z ust polskiego rolnika nie znika to piękne pozdrowienie „Szczęść Boże!” i „Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!”. Pozdrawiajcie się tymi słowami (...). W nich zawarta jest wasza chrześcijańska godność. Nie dopuśćcie, aby ją wam odebrano - bo próbuje się to robić!

Jan Paweł II

Czy można zmienić Wolę Boga Wszechmogącego?

„[Jezus] mówił do nich: Ktoś z was, mając przyjaciela, pójdzie do niego o północy i powie mu: Przyjacielu, użycz mi trzy chleby, bo mój przyjaciel przyszedł do mnie z drogi, a nie mam, co mu podać. Lecz tamten odpowie z wewnątrz: Nie naprzykrzaj mi się! Drzwi są już zamknięte i moje dzieci leżą ze mną w łóżku. Nie mogę wstać i dać tobie. Mówię wam: Chociażby nie wstał i nie dał z tego powodu, że jest jego przyjacielem, to z powodu natręctwa wstanie i da mu, ile potrzebuje.”

(Łk 11,1-13)

Podczas bójki kibiców piłkarskich, która wywiązała się po meczu zginął młody chłopak. W rozmowie z dziennikarzem stacji telewizyjnej zrozpaczona matka chłopca powiedziała: „Trudno pogodzić się z wolą Boga, który zabrał mi jedynego syna.”

Jezus Chrystus

Kilkaset lat wcześniej pewien znany z prorokowania starzec podążał skalistą drogą do miasta. Zatopiony w modlitwie nie zwracał uwagi na ostre kamienie, które kaleczyły jego bose stopy. Idąc za radą pewnego zakonnika, którego poznał w młodości, każde swoje cierpienie, podobnie jak odmawianą modlitwę polecał Bogu w intencji żywych i umarłych. W nagrodę otrzymał od Boga cenny dar - dar prorokowania. Pan przemawiał do niego w sprawach ważnych tak, iż nigdy się nie mylił. Wszyscy darzyli go wielkim szacunkiem, słuchali go możni tego świata i szanowali kapłani.
Kiedy, więc zmierzał ze swojej pustelni do świątyni pańskiej, aby oddać Bogu należny hołd i wysłuchać Jego rad, jakiś męski głos zawołał za nim:
- Zatrzymaj się Panie!
Starzec odwrócił się i ujrzał skromnie ubranego mężczyznę idącego w jego kierunku.
- Wybacz ojcze, że Cię zatrzymuję. Czy zechcesz mnie wysłuchać?
Podróżnik kiwnął twierdząco głową.
- Mieszkam w tym małym domku razem z moją ukochaną żoną - powiedział mężczyzna, wskazując ręką na drewnianą chatkę stojącą przy drodze. - Całe nasze życie wiedziemy tak, jak przykazał Jezus Chrystus. Choć nie mamy zbyt wiele z naszej ciężkiej pracy - nie narzekamy. Jeżeli możemy komuś pomóc - z radością służymy pomocą. Co dzień rano i wieczorem zanosimy modlitwy do Boga, chwaląc Jego Imię oraz dziękując za każdą spokojną noc i każdy przeżyty dzień. Ale w naszym życiu jest pewien smutek... Od ponad dwudziestu lat bezowocnie oczekujemy potomstwa. O, jak gorąco prosimy Wszechmogącego o ten dar! Ile spędzonych nocy na modlitwie, ile postów i wyrzeczeń, ile łez... Prosimy Cię ojcze, zanieś naszą prośbę przed tron Najwyższego i wyproś dla nas tę łaskę.
Wysłuchał prorok słów biedaka, a ponieważ widział, że mówi prawdę obiecał wstawić się za nim u Pana. Pożegnał się i resztę drogi spędził na modlitwie za mieszkające na skraju miasteczka bezdzietne małżeństwo.
Kiedy wszedł do kościoła upadł na kolana przed Najświętszym Sakramentem i długo w ciszy odmawiał pacierze. Później otrzymał światło w rzeczach ważnych, o które modlił się do Boga Wszechmogącego. A kiedy wreszcie otworzył usta, aby odezwać się w sprawie bezdzietnego małżeństwa Pan przemówił do niego:
- To wspaniałe, przykładne małżeństwo bliskie sercu memu! Jak wiele dobra na ziemi i radości w niebiosach czynią ich modlitwy, tylko ja mogę o tym wiedzieć! O jak wspaniały byłby świat na ziemi, gdyby wszyscy wiedli takie życie! Powiedz im, niech nie ustają w modlitwie, jest mi ona bardzo miła. Niech trwają w skromnym i pokornym życiu, jakie wiedli dotąd. Powiedz, że czuwam nad nimi dniem i nocą i nigdy o nich nie zapomnę, ale... nie mogę im dać potomstwa...
Nie takiej odpowiedzi spodziewał się mędrzec. Chciał jeszcze zabrać głos w tej sprawie, miał przecież wiele argumentów, ale Pan zamknął mu usta. Starzec pogrążył się więc w modlitwie i długo jeszcze klęczał przed Najświętszym Sakramentem. Na koniec jeszcze raz za wszystko podziękował Bogu i skierował się do wyjścia.
Gdy zbliżał się do granic miasta ujrzał z daleka znajomą postać. Mężczyzna z błyskiem nadziei w oczach przywitał proroka.
- No i co panie, czy nie zapomniałeś wstawić się w mojej sprawie? - spytał.
- Nie - odpowiedział starzec i przez chwilę zastanawiał się jak zacząć rozmowę. W końcu jednak postanowił dokładnie przytoczyć słowa Najwyższego:
- Pan Bóg Wszechmogący jest bardzo wdzięczny Tobie i Twojej żonie za Waszą pobożność i oddanie. Bardzo Was miłuje i zawsze mieć będzie pod swoją opieką. Jednak... jednak nie może obdarzyć Was potomstwem.
Zapanowała głęboka cisza. Mężczyzna spuścił głowę.
- Pan prosi - kontynuował prorok - abyście nadal wiedli pobożne życie, abyście modlili się do Niego i powierzali mu wszystkie swoje sprawy... On Was bardzo miłuje - powtórzył.
Mężczyzna pokiwał twierdząco głową. Jednak ból przeszywał jego serce. To chyba najcięższy dzień w jego życiu. Tak bardzo liczyli z żoną na Bożą interwencję. Tak bardzo oczekiwali dobrej wiadomości. To, zdaje się, była ich ostatnia iskra nadziei.
- O Boże, jak mam jej to powiedzieć - wyszeptał.
Mędrzec spojrzał w stronę ich skromnego obejścia. W oknie drewnianego domku spostrzegł kobietę. Stała nieruchomo z twarzą skrytą w dłoniach. Biedna kobieta, domyśliła się jaką odpowiedź im przyniósł.
- Będę się za Was modlił! - powiedział i ruszył w dalszą drogę.

Kilka lat później podążał prorok tą samą drogą do Świątyni Pańskiej. Wspomniał bezdzietne małżeństwo, kiedy przechodził obok ich domu i ciężko zrobiło mu się na sercu. Jak wiele próśb wyjednał dla ludzi u Pana, a tym biedakom nijak nie mógł pomóc. A któż jak nie oni najbardziej zasłużyli sobie na nagrodę. Zaledwie o tym pomyślał, zamarł w bezruchu. Od strony domu dobiegł go bowiem płacz dziecka. Spojrzał na podwórko i nie mógł uwierzyć własnym oczom: oto za chatą, na rozciągniętym między drzewami sznurku suszyły się niemowlęce ubranka. Przez uchylone drzwi drewnianego domku usłyszał znajomy głos mężczyzny czule zwracający się do dziecka. Starzec przyspieszył kroku.
Przez resztę drogi do kościoła nie mógł zebrać myśli. Kiedy wszedł do świątyni, upadł na kolana i próbował skupić się na modlitwie. Jednak przez cały czas myślał o tym jak wprowadził w błąd tych dwoje ludzi i jak fałszywie im prorokował. A przecież dokładnie powtórzył słowa Pana. Czuł się oszukany i chciał jak najszybciej wyrazić swoje niezadowolenie przed Wszechmogącym. Ale Bóg znał jego myśli i znał jego argumenty. Poczekał, aż prorok opanuje swoje zdenerwowanie i zanurzy się w modlitwie. Wtedy przemówił do niego:
- Powiedziałem Ci prawdę! Nie mogłem im dać potomstwa, bo nie było im ono pisane. I słusznie im powiedziałeś. A oni wysłuchali Twoich słów. I nie odsunęli się ode mnie. Jeszcze więcej czasu spędzali na modlitwie. Zawierzyli mi całe swoje życie. Każde cierpienie przyjmowali jako łaskę ode mnie. Mówili mi „Panie, przyjmujemy wszystko co pochodzi od Ciebie, bo Ty wiesz najlepiej czego nam trzeba. Jeśli uznasz, że zasłużyliśmy na upragnione dziecko, na pewno nas nim obdarzysz.” I wobec tak ciężkiej próby nie stracili wiary, ani nadziei, ani miłości do mnie. Ich pokorne prośby poruszyły miłosierne serce moje i co wcześniej było niemożliwe, teraz stało się rzeczywistością.
Upadł starzec krzyżem przed Najświętszym Sakramentem i dziękował Bogu za to wspaniałe doświadczenie. Oto poznał Jego Wszechmoc i nieskończoną dobroć Miłosierdzia Bożego.

Tak, więc czy na pewno wolą Boga Wszechmogącego była przedwczesna śmierć młodego chłopaka, który po meczu wplątał się w bójkę.

Jezus Chrystus Miłosierny

Jezus Chrystus Miłosierny

Kiedy w naszym życiu wydarzy się coś nieprzyjemnego lub spotka nas jakaś tragedia często mówimy „no cóż, taka była wola Boża”. Jednym słowem zrzucamy winę za niepowodzenie na Boga, umywając od tego ręce. Ale Pan Bóg mówi co innego: „Daję Ci wolną wolę. Powierz mi całe swoje życie, a wtedy będę miał Ciebie w swojej opiece.”
Cóż to oznacza biedna matko?
Macierzyństwo to piękny dar od Boga. Podziękowaniem za ten dar powinno być właściwe wychowanie Twojego syna. Od dzieciństwa odmawiaj z nim pacierz. Rozmawiaj z synem o Bogu, naucz, żeby Jemu powierzał wszystkie swoje sprawy, aby dzielił z Nim wszystkie swoje radości i niepowodzenia. I ty czyń podobnie. Całą rodziną, razem z jego ojcem i rodzeństwem w każdą niedzielę i święto idź ze swoim synem do kościoła. Naucz go przestrzegać Bożych Przykazań. Naucz go miłości i szacunku do innych ludzi, tolerancji i pokory. Kiedy zauważysz, że wdaje się w złe towarzystwo, porozmawiaj z nim, wytłumacz i poproś aby nie brał z nich przykładu. Jeśli postępuje źle, reaguj natychmiast, nie udawaj, że tego nie widzisz. Jeśli trzeba poproś właściwą osobę o pomoc, zrezygnuj z przyjemności, nie przesypiaj nocy. Idź do kościoła i pomódl się za niego, odmawiaj pacierz, litanie, różaniec, koronkę, rozmawiaj z Panem Bogiem, proś o opiekę Przenajświętszą Marię Pannę, a świętych o wstawiennictwo. Jednym słowem rób wszystko, aby Twój syn wyrósł na dobrego, mądrego, uczciwego, kulturalnego człowieka, przykładnego katolika, który zawsze stanie w obronie Boga i Jego Przykazań.
Jeśli najdroższa matko uczynisz to wszystko, a Twój syn odejdzie przedwcześnie do Pana, wtedy będziesz mogła powiedzieć: Taka Była Wola Boża! Ale wtedy przypomnisz sobie słowa Pisma Świętego:

„A sprawiedliwy, choćby umarł przedwcześnie, znajdzie odpoczynek. Ponieważ spodobał się Bogu, znalazł Jego miłość, i żyjąc wśród grzeszników, został przeniesiony. Zabrany został, by złość nie odmieniła jego myśli albo ułuda nie uwiodła duszy: bo urok marności przesłania dobro, a burza namiętności mąci prawy umysł. Wcześnie osiągnąwszy doskonałość, przeżył czasów wiele. Dusza jego podobała się Bogu, dlatego pospiesznie wyszedł spośród nieprawości. A ludzie patrzyli i nie pojmowali, ani sobie tego nie wzięli do serca, że łaska i miłosierdzie nad Jego wybranymi i nad świętymi Jego opatrzność. Sprawiedliwy umarły potępia żyjących bezbożnych, i dopełniona wcześnie młodość – leciwą starość nieprawego. Zobaczą bowiem kres roztropnego, a nie pojmą, co o nim Pan postanowił i w jakim celu zachował go bezpiecznym”

(Mdr 4, 7. 10-17)

„Ja wam powiadam: Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam. Każdy bowiem, kto prosi, otrzymuje; kto szuka, znajduje; a kołaczącemu otworzą. Jeżeli którego z was, ojców, syn poprosi o chleb, czy poda mu kamień? Albo o rybę, czy zamiast ryby poda mu węża? Lub też gdy prosi o jajko, czy poda mu skorpiona? Jeśli więc wy, choć źli jesteście, umiecie dawać dobre dary swoim dzieciom, o ileż bardziej Ojciec z nieba da Ducha Świętego tym, którzy Go proszą.”

(Łk 11,1-13)

Czytelnia: 
Tekst: 
Cezary Mizera