■  

”miserere mei, Deus„

   (zmiłuj sie nade mną Boże)

 

miserere.pl

witryna o największej tajemnicy świata -
- Tajemnicy Bożej

Liturgia dnia

Cytat

„Ja jestem chlebem życia. Kto do Mnie przychodzi, nie będzie łaknął; a kto we Mnie wierzy, nigdy pragnąć nie będzie. (...) Ciało moje jest prawdziwym pokarmem, a Krew moja jest prawdziwym napojem. Kto spożywa moje Ciało i Krew moją pije, trwa we Mnie, a Ja w nim”
słowa Jezusa do zebranego ludu i Żydów

Czwarta Tajemnica Fatimska :: Strona 3 z 3

Kolejna rozbieżność: “Wyrażone w dialekcie portugalskim”

W tym samym rozdziale książki, Socci odnosi się do innego aspektu zagadki dwóch różnych tekstów Tajemnicy. Jedna z bardziej rzucających się w oczy polega na użyciu w tekście “wyrażenia w dialekcie portugalskim”, które spisana Tajemnica ma zawierać. Socci wskazuje na to co powiedział kardynał Ottaviani, iż podczas gdy papież Jan XXIII otworzył kopertę zawierającą Tajemnicę i przeczytał ją, zrozumiał ją całkowicie, pomimo tego, że tekst napisany był w języku portugalskim. Z drugiej strony, brat Frere Michel, autor serii książek Cała prawda o Fatimie, wskazuje na to, że Papież poprosił Monsignior Tavares aby pomógł mu w przetłumaczeniu portugalskiego wyrażenia. Arcybiskup Capovilla również potwierdza, że ponieważ tekst zawierał wyrażenia napisane w dialekcie języka portugalskiego, “pewien ksiądz, imieniem Msgr Tavares został wezwany”. Socci usilnie twierdzi, że różnica w datach może być zrozumiana tylko jeśli weźmie się pod uwagę możliwość istnienia dwóch tekstów Tajemnicy: jednego tekstu, który mógł być odczytany i zrozumiany przez papieża Jana XXIII bez pomocy Msgr Tavares, oraz drugiego, który wymagał takiej pomocy. Socci potwierdził swą teorię konsultując się z Mariagrazio Russo, ekspertem języka portugalskiego, która prowadziła szczegółowe analizy opublikowanego przez Watykan w 2000 roku dokumentu “Wizja Przesłania”. Russo nie tylko wskazała na wiele niedokładności w oficjalnym tłumaczeniu 4-stronicowego portugalskiego tekstu siostry Łucji – co jest zadziwiające biorąc pod uwagę ciężar gatunkowy tego watykańskiego dokumentu – ale nie znalazła w tekście żadnych regionalnych czy też „dialektycznych zwrotów”. To wszystko może oznaczać, że tekst ujawniony przez Watykan, różni się od tekstu czytanego przez papieża Jana XXIII. Ten dokument bowiem zawierał takowe „dialektyczne zwroty”, dla których zrozumienia należało skorzystać z portugalskiego tłumacza.

Jak mogło się to wydarzyć?

Socci buduje następnie hipotetyczną wersję tego co wydarzyło się w roku 2000. Gdy Jan Paweł II zdecydował się na ujawnienie Trzeciej Tajemnicy, rozpoczęła się w Watykanie walka przeciwdziałająca tej decyzji. Socci zakłada, że Jan Paweł II wraz z kardynałem Ratzingerem chcieli odtajnienia Tajemnicy w całości, ale kardynał Sodano, wówczas Sekretarz Stanu przeciwstawił się zamierzeniu. Zdając sobie sprawę, że siła Sekretariatu Stanu jest ogromna, osiągnięto kompromis, który niestety nie ukazuje żadnego z uczestników tych zdarzeń w najlepszym świetle. Wizja „biskupa ubranego na biało”, będąca 4-stronicową wizją napisaną przez siostrę Łucję, została początkowo ujawniona przez kardynała Sodano, który jednak dokonał absurdalnej interpretacji przepowiedni jako próby zamachu na papieża Jana Pawła II w 1981 roku. W tym samym czasie, podczas ceremonii beatyfikacyjnej Hiacynty i Franciszka 13 maja 2000 roku, papież Jan Paweł II miał „ujawnić” drugą część Tajemnicy – tę najbardziej przerażającą – w wygłoszonym kazaniu. Miał on uczynić to jednak w sposób niebezpośredni. I właśnie podczas kazania, Jan Paweł II przytoczył słowa z Apokalipsy św. Jana „I inny znak się ukazał na niebie: Oto wielki Smok barwy ognia” (Ap 12:3). Słowa te przytoczone w Pierwszym Czytaniu, mówią o wielkiej walce pomiędzy Dobrem a Złem i pokazują nam, że Człowiek nie może osiągnąć szczęścia gdy odstawi Boga na bok, że Człowiek skończy niszcząc samego siebie. Przesłanie Fatimskie jest właśnie wezwaniem do nawrócenia się i ostrzega ludzkość, by odcięła się od Smoka, którego „ogon [...] zmiata trzecią część gwiazd nieba: i rzucił je na ziemię.” (Ap 12:4). Ojcowie Kościoła zawsze interpretowali i zestawiali gwiazdy niebieskie z duchowieństwem, a gwiazdy strącone ogonem Smoka, oznaczają wielką liczbę osób konsekrowanych, które dostaną się pod wpływy Szatana. W ten sposób papież Jan Paweł II próbował wyjaśnić Trzecią Tajemnicę, która przepowiada wielką apostazję w Kościele. W wyniku tego zabiegu „ujawnienia” Tajemnicy, Watykan, a nawet sam papież nie mógłby być oskarżony o kłamstwo w bezpośrednim pytaniu: „Czy Trzecia Tajemnica została całkowicie odtajniona?”, gdyż odpowiedź brzmiała: „Tak, była całkowicie odtajniona.” Oczywiście niektórzy postrzegają tę hipotezę wydarzeń jako zbyt daleko idącą i oponują mówiąc, że przecież ludzie normalnie w ten sposób nie postępują. Ja jednak widzę taką możliwość jako bardzo przekonywującą. Po pierwsze, mamy niedawne oświadczenie biskupa Williamsona z Bractwa św. Piusa X, który przekazał nam to co powiedział mu pewien znajomy ksiądz z Austrii. Otóż podczas spotkania tego znajomego księdza z kardynałem Ratzingerem, kardynał wyznał, że dwie rzeczy stale ciążą mu na sumieniu. Jedna, to niewłaściwe potraktowanie Trzeciej Tajemnicy w dniu 26 czerwca 2000 roku, a druga to niewłaściwe potraktowanie arcybiskupa Lefebvre. Kardynał Ratzinger miał powiedzieć w sprawie arcybiskupa Lefebvre: „Zawiodłem”, a w sprawie Fatimy: „Moje ręce były związane”. Hipoteza wysunięta przez Socciego wspierana jest właśnie przez wypowiedź kardynała Ratzingera o tym, że nie mógł on działać swobodnie, że „miał związane ręce”. Po drugie, ktokolwiek mający pojęcie o stosunkach panujących w watykańskiej Romanita, nie ma trudności z akceptacją możliwości takiej hipotezy. Watykan jest rzymską biurokracją od czasu Charlemagne. Bywa pełna taktu i roztropną, ale również jest i pełna pokrętnego działania i przebiegłości. Romanita jest władzą szczególnego rodzaju, władzą która osiągnęła mistrzostwo w niedopowiedzeniach. Jest bardzo biegła w sztuce wycofywania się w sytuacjach kłopotliwych, osiągnęła mistrzostwo w nie potwierdzaniu jak i nie zaprzeczaniu, odpowiada na pytania zadając własne pytania, z rozbrajającą gracją umie uchylać się od odpowiedzi. Jako, że żyjemy w okresie, w którym “poprzez szczeliny, dym Szatana wtargnął do świątyni Boga”, musimy z bólem przyznać, że posoborowy Watykan w wielu przypadkach już dawno zrezygnował z Ewangelicznego przesłania, by „Niech wasza mowa będzie: Tak, tak; nie, nie” (Mt 5:37). Właśnie między innymi z tego powodu znane tradycjonalistyczne pismo wydawane we Włoszech, przyjęło tytuł: Si Si No No, czyli Tak Tak – Nie Nie, gdyż uzyskanie prostego Tak lub Nie od dzisiejszych przedstawicieli Watykanu, jest niemal niemożliwe do zrealizowania. Mogą to potwierdzić choćby te dwa poniższe przypadki. W czasie gdy papież Jan Paweł II dokonywał 12 marca 2000 roku oficjalnych “Papieskich przeprosin”, będących częścią całorocznych uroczystości Milenijnych, zwrócił się on do kardynała Ratzingera o przygotowanie obrony teologicznej programu „Przeprosin”, jako oficjalnego stanowiska Kongregacji Nauki Wiary. Pomimo tego, iż wiadomo że kardynał Ratzinger jest progresistą, nie zatwierdził on programu apologii papieskich, jakkolwiek dokonał tego w dość interesujący sposób. Jak twierdzi watykański dziennikarz Sandro Magister, który jest przecież jednym z najbardziej „pro-Ratzinger’owskich” dziennikarzy w Rzymie, kardynał Ratzinger opracował solidne i precyzyjne argumenty przeciw programowi apologii, a następnie dobudował on do tych argumentów jałowe odpowiedzi. W taki to sposób kardynał chciał pokazać, aczkolwiek nie bezpośrednio, że papieski program Przeprosin, nie może być teologicznie obroniony. Mimo tego, nie ośmielił się on powiedzieć tego otwarcie. Jakkolwiek nikt tak naprawdę nie wie czy rzeczywiście taka była intencja Kardynała, to jednak to co katolicy otrzymali, czyli dokument „Pamięć i Pojednanie”, był jednym z najbardziej nieprecyzyjnych i najsłabszych doktrynalnie dokumentów jakie kiedykolwiek wydał posoborowy Watykan – miał postać jakby majaków chorego. A przecież dokument ten wyszedł spod ręki hierarchy odpowiedzialnego za integralność doktryny Kościoła. Przykład ten pokazuje sposób działania aparatu watykańskiego. W imię posłuszeństwa ponad wszystko, a przynajmniej w imię kompromisu z posłuszeństwem, kardynał Ratzinger opublikował dokument zawierający elementy doktrynalne, którym zwiódł miliony katolików na świecie. Mamy również i inny smutny przykład braku integralności dzisiejszego Watykanu, przykład którego sam doświadczyłem.

Bądź posłuszny ponad wszystko!

Wiele lat temu, pod koniec lat osiemdziesiątych udzielałem się w grupie katolików pragnących przywrócenia Mszy Trydenckiej. W styczniu 1994 roku pojechaliśmy do Rzymu na rozmowy do biura Ecclesia Dei i jakkolwiek jeśli chodzi o „regulację” Mszy Świętej, była to strata czasu, to otrzymaliśmy nie do przecenienia lekcję co do sposobu działania aparatu watykańskiego. W pewnym momencie naszego spotkania, ksiądz Arthur B. Caulkins z watykańskiego biura Ecclesia Dei powiedział nam, że naszym obowiązkiem jest być posłusznym!, a jeśli wydawane rozkazy są niesłuszne, wina nie spoczywa na nas, lecz spada na wydających rozkazy. Nie mogłem uwierzyć swoim uszom, ale ks. Caulkins nie żartował i mówił to bardzo poważnie. Takie ślepe posłuszeństwo, teraz wspierane przez wysokiego przedstawiciela Watykanu, oznacza że katoliccy duchowni, zakonnicy, a nawet przedstawiciele Watykanu, gdy będą wydawali rozkazy szkodliwe dla Wiary i szkodliwe dla duszy wiernych, to wierni będą mogli sobie powiedzieć, że nie ponoszą żadnej osobistej odpowiedzialności, ponieważ przecież „Ja tylko wykonywałem rozkazy” i „To jest wina mojego przełożonego, nie moja”. Tak, nowa Msza Novus Ordo, ministrantki, Komunia św. udzielana na rękę, muzyka rockowa na Światowych Dniach Młodzieży, pan-religijna działalność z poganami – te wszystkie okropności były właśnie wdrażane w imię „posłuszeństwa”, które jednak nie było wcale posłuszeństwem, lecz tchórzostwem i służalczością. Jeśli dzisiejszy Watykan działa według tej zasady, która jest perwersyjną odmianą synowskiego oddania katolików wobec swoich duchownych pasterzy, to nie należy się dziwić, że takie anomalie i inne nadużycia są powszechne wśród dzisiejszych katolików. Pomaga również zrozumieć przedstawioną przez Socciego hipotezę, kompromisowego, częściowego ujawnienia Trzeciej Tajemnicy.

Opinie prasy

Książka Socciego zawiera tak dużo elementów, że nie sposób zająć się nimi wszystkimi tutaj. Mówi on np. o tym, że papieże Jan XXIII i Paweł VI odnosili się do siostry Łucji z lekką pogardą. Wspomina o fakcie, iż zatajona część Trzeciej Tajemnicy przewiduje głęboki, śmiertelny kryzys wiary i prawdopodobnie zawiera ostrzeżenia dotyczące negatywnych owoców Soboru Watykańskiego II. Pisze też o absurdalnym wywiadzie przeprowadzonym bez świadków przez ówczesnego arcybiskupa Bertone z siostrą Łucją, który miał mieć miejsce 17 listopada 2001 roku, a podczas którego siostra Łucja miała zgodzić się we wszystkim co watykański dokument z 26 czerwca mówił. Zgodzić się nawet z tym fragmentami dokumentu, które burzą podstawowe wartości Fatimy, co zauważyło nawet laickie pismo The Los Angeles Times w artykule pt „Watykański czołowy teolog delikatnie pomniejsza kult Fatimy”. Socci pisze również, że nieopublikowana treść Trzeciej Tajemnicy najprawdopodobniej zawiera ostrzeżenia mającej nadejść jakiejś katastrofy naturalnej. Jeśli chodzi o konsekrację Rosji, Socci twierdzi, że nie została ona dotychczas przeprowadzona. Można to łatwo sprawdzić patrząc na dekadencki stan dzisiejszej Rosji i oczywiście nie można nie zgodzić się ze zdroworozsądkowym podejściem Socciego. Tylko najbardziej umysłowo ociężali publicyści mogą dalej twierdzić, że dzisiejsza Rosja z plagą aborcji, rozwodów, szerzących się kultów, homoseksualizmu, jest wynikiem Zawierzenia i zbiera owoce Triumfu Niepokalanego Serca. Oczywiście w tej 255-stronicowej książce znajdziemy dużo więcej materiałów. Jako że została ona wydana przez wielki dom wydawniczy we Włoszech, możliwe że doczeka się przez to szerszego odbioru i wywoła szersze komentarze. Do tej pory książkę recenzowały główne pisma włoskie (il Corriere della Sera, La Stampa, Libero i Il Giornale) i wywołała ona zamieszanie w kręgach watykańskich. Chcielibyśmy, by jak najszybciej doczekała się ona tłumaczenia na język angielski i inne główne języki.

Czytelnia: 
Tekst: 
John Vennari, redaktor naczelny pisma "The Catholic Family News"
Tłumaczenie: 
Tłumaczenie: Lech Maziakowski